I ocena łączna sezonu 2011
Zbliża się koniec roku 2011. Najwyższy już czas na podsumowanie letniego sezonu w wykonaniu Pomorzan/Deichmanna. Dawniej takie robiłem od razu po zakończonych rozgrywkach, ale teraz udzielamy się na zbyt wielu frontach. Był to sezon na pewno rekordowy pod względem rozegranych spotkań – 89 razy wybiegaliśmy na boisku w oficjalnych starciach. To naprawdę dużo jak na amatorski zespół, zwłaszcza, że poziom w szóstkach wciąż gwałtownie rośnie, za sprawą coraz szerszego udziału graczy zrzeszonych w PZPN. Drugi raz zdecydowaliśmy się rywalizować na trzech frontach, ale w odróżnieniu od zeszłego sezonu teraz wszędzie graliśmy na najwyższym, lub niemal najwyższym poziomie. Pod szyldem Pomorzan wystąpiliśmy w Superlidze na Siernieczku i w Ekstraklasie ALSP (nazywanej 1.ligą, ale nie mylmy sprawy mniej zainteresowanym), zaś w BLPN zagraliśmy w przedsionku ekstraklasy – w górnej grupie I ligi – jako Deichmann. Wyniki ?? Chyba bardziej niż zadowalające. III miejsce w ekstraklasie ALSP i zwycięstwo w PUCHARZE LIGI ALSP to, co tu dużo mówić, historyczne osiągnięcia, a jeśli dodać, że liga Borego była zdecydowanie najsilniejsza od lat, to jest się czym podniecać i chwalić. Dalej 15 miejsce w Superlidze Siernieczka, najbardziej w Bydgoszczy naszpikowanej zawodowcami, to też umiarkowany sukcesik, chociaż głównie dlatego, ze wygraliśmy baraż. Pozostanie w tej superlidze wymaga już poważnych piłkarskich umiejętności i jest się z czego cieszyć, ale potencjał naszej ekipy wydawał się być nieco wyższy. Swoje zrobiły kłopoty kadrowe na początku rozgrywek, ale o tym w podsumowaniu poszczególnych lig. No i Deichmann – 7 miejsce w I lidze – obiektywnie to świetny wynik. Najstarsza bydgoska liga, dla wielu wciąż najbardziej prestiżowa, ma aż cztery klasy rozgrywkowe. A nasz młodziutki zespół pod szyldem obuwniczym był w przedsionku ekstraklasy beniaminkiem, a włączył się do walki o ekstraklasę. Ale ten obiektywnie świetny wynik dla wielu z nas miał gorzki smak. Bowiem sytuacja w lidze i teoretycznie jeden z najsilniejszych składów w lidze na Miedzyniu uprawniał nas by myśleć o podium. Zawiodła jednak frekwencja i podejście niektórych zawodników oraz sprawy losowe innych…. Seria gier „bez składu” pociągnęła za sobą serię porażek i z I miejsca stoczyliśmy się na siódma lokatę. Sukcesik o gorzkim smaku….
Dodatkowo w letnich rozgrywkach sięgnęliśmy po Puchar Skrzetuska, a w letnim Pucharze ALSP stanęliśmy na najniższym stopniu podium, ustępując tylko fantastycznie zmontowanym dream-teamom. To były fajne sprawy – ale nie można tez zmilczeć wielkiej klapy w Pucharze Lata BLPN. Zbyt wiele osób wycofało się w ostatniej chwili, na każdy mecz musieliśmy brać przypadkowe osoby i zakończyło się to wszystko dopiero 10 miejscem na 12 ekip. Nie mówiąc o klęsce finansowej dla mojej kieszeni. Ale niech ta wrzucona na koniec łyżka dziegciu w beczce miodu nie przesłoni oczywistego wniosku. Sezon 2011, mimo wielu obiektywnych trudności i kilku zawodów, był dla Pomorzan rekordowy i historyczny.
Myślę, że ocenić go należy na DOBRY PLUS
Kłopoty kadrowe w Superlidze, „wygłup” z Deichmannem nie pozwala pisać, że był to sezon bardzo dobry. Ale i tak było SUPER panowie Pomorzanie !!!!
A statystycznie wygląda to tak:
Pomorzanie ad 2011:
Mecze - 89
Punkty – 147
Bramki Zdobyte – 543
Bramki Stracone – 541
Zwycięstwa – 47
Remisy – 6
Porażki - 36
W sezonie 2011 reprezentowała nas tez na pewno rekordowa liczba 49 zawodników, a to dlatego, że latem skorzystaliśmy ze sporej liczby „wypożyczeń” lub zawodników na co dzień już w „Pomorkach” nie grających.
II Oceny poszczególnych rozgrywek:
1) SUPERLIGA PLP SIERNIECZEK 2011
15 miejsce na 18 zespołów, wygrany baraż.
26 meczy, 29 punktów, 138-169 stosunek bramkowy
9 zwycięstw(+1 w barażu) – 2 remisy – 15 porażek
Zacznijmy od krótkiego i mocnego stwierdzenia. Superliga jest niezwykle silna piłkarsko i utrzymanie się w niej, niezależnie od stylu i sposobu jest sporym sukcesem. Zwłaszcza dla zespołu kompletnie bez wsparcia sponsora – nie wiem, czy nie jedynego takiego w Superlidze. Najwyższa klasa Siernieczka była/jest też bardzo wyrównana – teoretycznie 9 wygranych spotkań powinno zapewnić spokojny byt, tymczasem spadającą ekipę wyprzedziliśmy o jedno oczko !!!! Jeśli dodam, że spadły uchodzące za całkiem niezły zespół Apteki, mistrz I ligi sprzed dwóch lat Artisan, czy co najbardziej szokujące – po barażu – Trops (popularne Płytki) do niedawna drużyna z pierwszej piątki, a nawet podium Superligi , to możemy być zadowoleni z pozostania w lidze, choćby po dramatycznym barażu.
Żeby należycie ocenić występ „Pomorków” w Superlidze 2011, trzeba się cofnąć do końcówki zeszłego sezonu. Sensacyjne, ale pewne mistrzostwo I ligi z 10 punktami przewagi i niesamowitą serią 20 meczy bez porażki z rzędu wywołało wielką euforię. Wszyscy zawodnicy zwycięskiej ekipy widzieli się w roli przyszłych zdobywców superligi. Skład został w zasadzie zablokowany i nie było mowy o żadnych wzmocnieniach. Trzeźwe opinie niektórych osób, że przeskok jest ogromny, że niektórzy nie mają szans sobie poradzić, nie mogły się przebić przez euforie innych i w sumie ciężko się dziwić. Nie chodzi tu o jakieś żale, ale o opis faktycznej sytuacji. Drużyna Oponeo, nasz współbeniaminek dokonała 3-4 sensownych wzmocnień i nie zmieniając całkowicie oblicza drużyny zajęła miejsce w środku tabeli. Ale wracajmy do Pomorzan.
Na Siernieczku jest zwyczaj, ze beniaminki na dzień dobry rzucane są na pożarcie ligowym tuzom. To na pewno przyspieszyło lawinowy rozpad „mistrzowskiej drużyny ad2010”. Już przed startem odpadły 3 osoby z różnych względów zmniejszając naszą kadrę do 14. W dodatku poważną kontuzję odniósł filar naszej obrony z I ligi – Dębowski. Zmusiło nas to do przeniesienia Mikli z ataku do obrony. Co samo w sobie nie było takie złe, ale zmniejszało siłę rażenia ofensywy i zawężało możliwości taktyczne. Pierwsze trzy mecze przegrywamy w dobrym stylu, ale wyraźnie widać komu w Superlidze będzie ciężko grać na wymaganym poziomie. Dodatkowo w końcówce meczu z Elmedem nieco iskrzy i dostajemy dwie czerwone kartki. To sprawia, iż kolejne TRZY mecze z rzędu gramy w piątkę !!!! Z jednej strony wielki wstyd, z drugiej właśnie w tych meczach prezentujemy się korzystnie i czujemy, że w normalnym składzie mielibyśmy już jakieś punkty. Ale rozpad zespołu trwa …. Jeden zawodnik wylatuje za „numer” przez który graliśmy w piątkę, inny przenosi się do innej ligi, do niższej klasy. Ruch może zrozumiały i rozsądny, ale szkoda, że koledzy dowiadują się o tym w czerwcu… Dwa inne dotychczasowe filary (frekwencyjne) ograniczają swoją obecność do minimum(teoretycznie praca - praktycznie oni sami tylko wiedzą jaka jest prawda). Można policzyć, że po 6 kolejkach zostaje 9 osób na które można liczyć, ale przecież są i inne obowiązki i nie zawsze można być. Ratujemy się trzema transferami w różnym stylu i z różnych środowisk. Doświadczony Mirek Sułkowski znany z Beer Teamu, młodziutki Krzysztof Urtnowski z rezerw/młodzieżówki Zawiszy i przede wszystkim Sławek Szczepaniak z Jezpolu, który wnosi ogromne doświadczenie gry na najwyższym poziomie, którego wyraźnie w ekipie brakuje. W maju mamy serię spotkań z ekipami z dołu tabeli i szczęśliwie wszystkie je wygrywamy. Z kolei spotkania z ekipami czołówki – Istanbulem Siłownią, BWS-em, nawet Budweiserem przegrywamy minimalnie by nie rzec pechowo. Co najmniej w połowie tych meczy mogliśmy pokusić się o punkty. Aby przejść do II rundy wspomnę o dwóch wygranych z ekipami z pierwszej dziesiątki. Z Simi i Roszakiem reprezentującymi Solec Kujawski. TO TE DWIE WYGRANE W MECZACH GDZIE NIE BYLIŚMY FAWORYTEM DAŁY NAM UTRZYMANIE.
Druga runda wbrew pozorom nie jest łatwiejsza. Walczące o utrzymanie ekipy konsolidują się, wzmacniają, dają z siebie wszystko. Coś wygrywamy, coś przegrywamy, ale można rzec, że idzie nam średnio. Liczyliśmy na więcej, a przed ostatnią kolejką zajrzało nam w oczy widmo spadku. Na jedno spadkowe miejsce kandydowały aż 4 ekipy (ostatnia kolejka!!). Jednak niedopracowany regulamin (drugi rok z rzędu ten sam numer – może organizatorzy to przemyślą) sprawił, że po przewidywanych przegranych pewnych już utrzymania ekip z tymi walczącymi o spadku decydował mecz Pomorzan z Aptekami Doz, choć te ekipy wcześniej miały wyższe lokaty. Po dramatycznym meczu wygrywają Pomorzanie, a Apteki opuszczają ligę – w moim odczuciu niezasłużenie…. 15 lokata uprawnia, czy też bardziej zmusza nas do barażu. Rywalem młoda i coraz lepsza ekipa SKOKU STEFCZYKA. Niestety w barażu wykazujemy się zaskakująco niską frekwencją – co zresztą świetnie oddaje przebieg sezonu. Przez 60 minut idzie nam źle, SKOK jest lepszy, wygrywa 4-2 i czuje się Superligowcem. Ale w ostatnich 20 minutach niezawodni liderzy Pomorzan Mikla i Lesiu biorą sprawy w swoje ręce, niemrawy dotąd Tomaszek strzela trzy gole i wygrywamy 6-4. Utrzymujemy się w lidze.
OCENA SEZONU: DOBRY MINUS
Ocena głównie bierze pod uwagę fakt utrzymania się w Superlidze.
Najwięcej spotkań dla Superligowej odmiany Pomorzan rozegrali:
Lesniewski i Guzowski po 23 mecze
Miklaszewski 22 spotkania
Alski, Tomaszewski, Kusiewicz 20 meczy
Najwięcej bramek zaś zdobyli:
Leśniewski 41, Miklaszewski 23, Tomaszewski 15
Dodam tylko, że ten sam tercet był na czele naszych strzelców również rok temu.
2) EKSTRAKLASA (1.liga) ALSP WYŻYNY 2011
3 miejsce na 12 zespołów, PODIUM !!!!
22 mecze, 47 punktów, 156-132 stosunek bramkowy
15 zwycięstw – 2 remisy – 5 porażek
To już był siódmy sezon, kiedy rywalizujemy w najwyższej klasie ALSP WYŻYNY. Początkowo bywało z nami różnie, po świetnym inauguracyjnym sezonie potem byliśmy outsiderem i ledwo broniliśmy się przed spadkiem. Ale od 3 lat nasz zespół zameldował się w czołówce tej ligi (08-6m, 09-5m,10-5m), a teraz sensacyjnie i w efektowny sposób wdarliśmy się na podium. Sensacyjnie bo ligowi znawcy zapewne wyżej od nas cenili Złoty Stok, Bendiks, GKJ-Tech czy Camel Pizze, a może i solidnie zmieniony i wzmocniony Zachem Solidarność. A jednak – pozostawiliśmy te zespoły aż o siedem punktów w tyle i uważam, że jest to dość efektowne. Nasze III miejsce to wyczyn historyczny, raz, że to nasza najwyższa pozycja w lidze ALSP, dwa że wywalczyć pudło przy takiej plejadzie świetnych rywali to naprawdę był wyczyn i trzy liga ALSP od dawna nie była tak mocno obsadzona, co szczególnie odczuły zespoły dołu tabeli – ale o tym gdzie indziej i kiedy indziej. A jaka jest geneza tego sukcesu? Spotkałem się z opiniami, choćby na rozdaniu nagród, że mieliśmy wiele szczęścia, że ktoś tam nam nie przyszedł na mecz, że inne spotkania fajnie nam się układały. Cóż powiem tak szczęście podobno sprzyja lepszym, a przychodzenie na mecz jest ważnym elementem determinującym siłę danej ekipy. Genezy naszych sukcesów szukałbym gdzie indziej. Mianowicie Pomorzanie ALSP 2010, a Pomorzanie ALSP 2011 to dwie różne ekipy. Ze starego składu pozostało 6-7 osób. Pozostali zostali wymienieni na zawodników z innych ekip Pomorków lub na nowych zawodników „ze stajni Czarka”. Ci którzy odeszli nie byli źli, ale 5-6 miejsce było ich maksimum możliwości. Ale bynajmniej nie należy oceniać sukcesu Pomorzan patrząc na tamtych ludzi i mówić „3 miejsce fuks – za wysoko Pomorki się pchają” Bowiem „Ci nowi” to: Leśniewski, Kusiewicz, Kaczmarek(Kazik), Borowczak, Gawinecki, Alski, Jurek….. Zawodnicy niekoniecznie gorsi niż ci znajdujący się w kadrach ZS, Bendiksu, GKJ, czy Camela, a w niektórych przypadkach moim zdaniem po prostu lepsi.
Moim, powtarzam, zdaniem więc o ile szczęście zawsze jest potrzebne to decydowała niezwykle udana zmiana pokoleniowa w ekipie – wprowadzająca nowe „gwiazdy”, a nie zmieniająca charakteru drużyny. Ważne było też wygrywanie kluczowych spotkań.
Już pierwszy mecz, choć przegrany, pokazał spory potencjał „nowych” Pomorków. Po pierwszej połowie Złoty Stok (nowy faworyt ligi) zlał nas planowo 5-0, ale w II części znając już możliwości nowych graczy inaczej zestawiliśmy skład i zrobiło się tylko 7-5. Drugi mecz to remis 5-5 z Camelem uratowany w ostatniej minucie i wielki niedosyt bo prowadziliśmy już 4-1. Przełomem była III kolejka, kiedy to po zaciekłym boju pokonaliśmy dotąd za szybki dla nas GKJ-Tech(Telkar) głównie dzięki świetnej grze Kazika i Tomaszka. Potem pokonaliśmy Wiślan, zebraliśmy punkty za innych outsiderów Beer i KPEC (przyszli na nas w 4) i w tabeli wyglądało to nieźle. Potem jednak odpuściliśmy mecze z 1 i 2 w tabeli Istanbulem i TKKF Wyżyny …. Było to mało sportowe, ale rozumiem cześć naszych zawodników – w 2011 roku graliśmy naprawdę w morderczym tempie. Odpuściliśmy – nie znaczy nie przyszliśmy, po prostu w szczątkowym składzie przegrywaliśmy wysoko. Wreszcie nadeszły decydujące mecze z ekipami walczącymi o miejsca 3-7. Rozbiliśmy, tak rozbiliśmy Solidarność i faworyzowany w meczu z nami Bendiks – decydowała fantastyczna forma Lecha i jego OSIEM bramek!!!! Mogliśmy być świetnie ustawieni na II rundę, ale w ostatniej kolejce w bardzo dziwnym meczu remisujemy z Gimnazjum 24 9 do 9. Zapewne gdyby nie młody arbiter, który kompletnie się pogubił mimo słabej postawy wygralibyśmy ten mecz, ale tak się nie stało. A coraz lepsze GIM 24 zasłużyło na ten punkt. Nasza pozycja po rundzie wiosennej była niezła, ale i tak zastanawiano się czy zajmiemy miejsce 4,5 czy dopiero 7.
Druga runda zaczyna się jednak od niespodzianki. Trudny niemal wakacyjny termin sprawia, że Pomorzanie z trudem organizują 6 osób, a walczącemu teoretycznie jeszcze o mistrza Złotemu Stokowi to się nie udaje. Walkower sprawia, iż do ZS odrabiamy w tym meczu aż 5 punktów !!!! To otwiera nam drogę do złudzeń o podium, ale zostaje jeszcze 10 spotkań. Czy to dzień decydujący o naszym podium ? Na pewno! Ale jak już pisałem – przychodzenie na mecze też jest istotnym elementem uczestnictwa w lidze. Drugi przed wakacyjny mecz też ma decydujący wpływ na nasz sukces. Camel Pizza na minutę przed końcem doprowadza do remisu, ale my odpowiadamy dosłownie w ostatniej akcji i Wiktor Borowczak trudnym strzałem z powietrza na 6-5 zapewnia nam jakże cenne 3 punkty. Po wakacjach znowu szlagier i znowu po fantastycznym boju wygrywamy z GKJ-tech. Pozostaje nam zgarnąć 9 punktów za trio dołujące w tabeli lub już wycofane z ligi i czekać na najważniejsze mecze. Z Istanbulem znów odpuszczamy, ale mimo koszmarnego składu tym razem osiągamy honorowy wynik. Kolejny ważny mecz to Solidarność – też przezywająca swój wybitny sezon. Bardzo zacięty mecz, ale ponownie nasze zwycięstwo. Wreszcie nadchodzi decydująca kolejka. Mierzą się w niej 2i3 ekipa w tabeli (TKKF-POMORZANIE) oraz 4i5 (Złoty Stok i GKJ TECH). Oba mecze grane są na Kościuszki jeden po drugim. ZS i GKJ kibicują TKKF-owi licząc, że ktoś z nich przeskoczy pokonanych Pomorzan. Pomorki jednak sensacyjnie zwyciężają mimo wściekłych wysiłków M.Konwińskiego. Świetny występ Kazika i Tomaszka, ale życiowy mecz rozgrywa nominalny bramkarz Czarek Kiełpinski, który strzela 4 gole w meczu z „wszechwładnym” TKKF-em! To wyczyn nie lada. Godzinę później groźniejszy dla Pomorzan Stok ulega 8-9 Telkarowcom i już tylko oddanie walkowera w ostatnich dwóch kolejkach może nam odebrać podium. Co ciekawe jest tego blisko bo nikt nie chce jechać na okole na mecz z Bendiksem (wybaczcie- głupawy pomysł organizatorów – gdybym był sędzią odmówiłbym prowadzenia tam spotkania – otoczony przez setkę wyzywających i grożących osób). Nam nikt krzywdy nie robi, ale Bendiks odbija sobie za pogrom na Kościuszki i wygrywa 19-10. Ostatnia kolejka to rewanż z Gimnazjum. Znów nam nie idzie z tym młodym i ruchliwym zespołem. Znów decydują gole w ostatnich minutach, ale tym razem my wygrywamy 8-7. Sezon zakończony – POMORZANIE NA PODIUM W EKSTRAKLASIE ALSP WYŻYNY !!!!! Dodatkowo wygrywamy PUCHAR LIGI ALSP, ale o tym w oddzielnym opisie.
Ocena sezonu: Celujący z małym minusem
Najwięcej spotkań dla Pomorzan w ALSP Wyżyny rozegrali:
Lesniewski i Guzowski po 16 meczy
Łazarski Ma. 14 spotkań
Alski, Kiełpinski 13 meczy
Najwięcej bramek zaś zdobyli:
Leśniewski 52, Tomaszewski 18. Karczmarek 16
Zwracam uwagę, że tak jak na Siernieczku, tak i na ALSP najlepszą frekwencję mieli Leśniewski i Guzowski. Po raz pierwszy od lat w czołówce frekwencji pojawił się Mario (zmiana pracy) i moim zdanie miało to duży wpływ na zdobycie III miejsca. Oczywiście najlepszym strzelcem jak w pozostałych ligach Leśniewski.
3) 1.LIGA BLPN 2011
7 miejsce na 16 zespołów
22 mecze, 34 punkty, 168-164 stosunek bramkowy
11 zwycięstw – 1 remis – 10 porażek
Deichmann – najmłodsze dziecko Pomorzan. W swoim debiutanckim sezonie 2010 w fantastycznym stylu wygrał III ligę BLPN i sposobił się by w 2011 podbijać II. Tymczasem BLPN przeprowadził sporą reorganizację rozgrywek i na skutek dużych przesunięć między ligami zaproponowano nam grę w I lidze. Po sporych wahaniach podjęliśmy wyzwanie. Efekt 7 miejsce – co obiektywnie należy uważać jako sukces „podwójnego” beniaminka. W rzeczywistości jednak ten sezon to koszmarnie nieodpowiedzialne zmarnowanie szansy na awans do ekstraklasy BLPN. Był ku temu skład, układ w tabeli (lider po 7-8 kolejkach), pieniądze od sponsora…. Czegoś jednak zabrakło. Może chemii w zespole, może po prostu szczęścia, a może za dużo było sentymentów ze strony prowadzących ten zespół Czarka i Macieja. Swoje zrobiły niekorzystne godziny meczy na dalekim Miedzyniu i słaba frekwencja większości nowych graczy (Matys3,Gawin4,Kazik5,Cinas5). Pojawił się też problem „falowej” frekwencji. Tzn. na jednym meczu 6 osób, na drugim 15, na trzecim 7, na czwartym 14…. Po kilku kolejkach Ci którzy musieli harować w sześciu dostawali szału, że w następnym meczu grają 10 minut bo „jaśniepanowie” mieli kaprys przyjść na wybrany mecz. Ale dość długo nie wpływało to na grę i wygrywaliśmy mecz za meczem:
Sezon zaczęliśmy od wysokich wygranych nad znanym z dobrej gry na Siernieczku DHL-em i mającym zawodowych piłkarzy w składzie BIMS-em. Kiedy zaś w III kolejce pokonaliśmy późniejszego mistrza ligi – AUTO CZĘŚCI 9-5, po fantastycznej grze Janiszewskiego i Leśniewskiego to poczuliśmy się jak na właściwej ścieżce podejścia do ekstraklasy. Jeszcze porażkę z Korbudem 7-10 , mimo prowadzenia 7-4 zwaliliśmy na grę w sześciu i brak Micha. I dalej znów szło nam dobrze, pokonane zostają Galaktikos i Boks Meble. Jako lider przystępujemy do meczu z Energo Serwisem i zostajemy znokautowani. Po 4 minutach meczu przegrywamy 0-5. To nie był nasz dzień, a w szczególności naszego golkipera. Ostatecznie z późniejszym zdobywcą awansu do ekstraklasy przegrywamy 12-7, nie mogąc odrobić straty z pierwszych sekund meczu. Atmosfera się chwieje, ale jeszcze pokonujemy Hurtownię Monika i Bad Boysów, ba nawet gromimy 14-1 niezłe United ale czynimy to w szczątkowym składzie i przy irytacji grających w 6-7 piłkarzy. Wciąż jesteśmy na podium, ale tak się daleko zajechać nie da i następuje Seria porażek. Hydrotech, Martwit, Wario. Każdy z tych meczy (bez urazy – szanuje klasę tych rywali) można było wygrać zjawiając się w normalnym składzie. Ba nawet wygranie jednego z tych spotkań ratowałoby sytuację. A tak atmosfera siadła – przez absencję 2/3 składu zjechaliśmy z pudła na 7 miejsce. Na sam koniec rundy wygrywamy po ciężkiej walce z Hewarem i kończymy I rundę w górnej części tabeli. Ale atmosferę „diabli wzięli”
Po wakacyjnych wygłupach w Pucharze Lata BLPN Lechu ma dość biegania za trzech w imię nieobecnych gwiazd i na dwa jesienne miesiące przechodzi do walczących o utrzymanie w ekstraklasie „The Redsów” Dotychczas „żelazny” Alski ma dłuższe wakacje i Deichmann staje przed wizją braku składu na pierwsze dwie kolejki. Rzucamy się na transfery…. Okazują się udane połowicznie. Co przy tylko 7 jesiennych kolejkach sukcesem nie jest. Udanym pociągnięciem jest gra doświadczonego Daniela Drzewieckiego, który zalicza fantastyczną jesień i Mikołaja Pekowskiego opuszczającego jeden mecz. Występy Kuby Łukowskiego (dwa) i Dawida Lanskiego (jeden) nakazują podważać sens tych opcji, zaś kumpel Kusego (nazwisko przemilczę) nie pojawił się ani razu. Wobec tego wszystkiego jasne stało się, że tak osłabiony Deichmann będzie walczył o honor i przetrwanie w silniejszej grupie, nie zaś o awans. Tymczasem w kompletnie niezgranym i nielicznym składzie tylko niezwykłym pechem nie remisujemy lub nie pokonujemy mierzącego w awans Energo Serwisu. Niestety druga (17) kolejka to najdziwniejszy mecz w jakim grałem. Toczymy niby zacięty mecz z Korbudem i przegrywamy 0-14 !!!!!!! Szok. Tego szoku nie może przeżyć lider Deichmanna Michu – tyle chyba w życiu nie przegrał i z jego pomeczowych słów domyślam się, że więcej w zielonych barwach nie zagra. Trochę go rozumiem, a trochę żal i szkoda. Dalej mamy porażkę z Watkowskim,,,, znaczy z Marwitem. Do przerwy wygrywamy, a po zmianie stron przyjeżdża lider rywali i aplikuje nam 10 bramek. 4 kolejka to remis 5:5 z późniejszym mistrzem Auto Częściami. Na pewno pomogła nam pauza 3 zawodników za kartki, ale z drugiej strony to nie nasza wina, że je złapali…. A i ten remis pechowy bo mieliśmy słupek w ostatniej akcji. Omal nie zdobyliśmy 6 punktów na mistrzu ligi, a tak zadowalamy się czteroma. To wskazuje na potencjał Deichmanna…. Dalej mamy mecz z Wario, który przez spory czas gramy w pięciu, oczywiście baty… Wreszcie mamy skład, ale nie ma go rywal – Hydrotech – wygrywamy walkowerem. Ostatnia kolejka to pojedynek z Hewarem o 6 miejsce. Stawiamy się w sześciu, mecz jest zacięty, ale w 15 minucie kontuzji doznaje Guzers i musimy grać jednego mniej. Mimo to wynik kręci się koło remisu. Przy stanie 5-7 na początku II połowy zadziwiającą czerwoną kartkę otrzymuje Paweł Wojciechowski i tym akcentem kończy sezon. SIÓDME MIEJSCE ….. Obiektywnie nieźle, subiektywnie to tak głupio zmarnowanej szansy na ekstraklasę dawno, albo nigdy nie widziałem.
OCENA SEZONU: DOBRY z dwoma minusami
Najwięcej spotkań dla DEICHMANNA w BLPN rozegrali:
Guzowski 20 meczy
Alski 17 meczy
Hoffmann 16 spotklań
Kiełpinski i Leśniewski po 15 meczy
Najwięcej bramek zaś zdobyli:
Leśniewski 52, Hoffmann 20, Tomaszewski 13
Lechu mimo gry tylko wiosną i tak strzelił zdecydowanie najwięcej goli – w sumie 1/3 dorobku drużyny. W I rundzie zagrał we wszystkich spotkaniach. Patrząc na przebieg II rundy, gdyby nie zabrakło mu cierpliwości (czemu się osobiście nie dziwię) jest duże prawdopodobieństwo, że niemal w pojedynkę dałby radę wciągnąć Deichmanna do ekstraklasy. Przede mną już tylko rok gry w piłkę i nigdy tej zmarnowanej szansy nie odżałuje….
4) PUCHAR LIGI ALSP WYŻYNY 2011
Pora przejść do pobocznych rozgrywek. Najpierw najbardziej prestiżowy Puchar Ligi – zakończony zdobyciem przez Pomorzan tego trofeum!!!!
Nie ukrywamy, że PL, to rozgrywki w których od kilku lat Pomorzanom idzie i na które stawiamy się z przyjemnością. W sezonie 2008 i 2009 doszliśmy do finału, ale przegraliśmy odpowiednio z Izolandem i Telkarem. W 2010 roku odpadliśmy w półfinale znów za mocny był Telkar. I wreszcie sezon bieżący – 2011 – Wygrywamy !!!!
A było to tak. W rundzie przedwstępnej jako rozstawieni nie graliśmy. W II rundzie zmierzyliśmy się z ciekawym zespołem Muay-Thai. Wygrywamy 8-6. W III rundzie czyli ćwierćfinale trafiamy na Zachem Solidarność. Spodziewamy się fajnego meczu, a wygrywamy 3-0 walkowerem. Rywal miał swoją taktykę i kalkulację by oddać nam ten mecz i poniekąd ich plan się powiódł. Ale w szczegóły nie wnikajmy to sprawy pomiędzy ekipami organizatorów…. W półfinale trafiamy na Vitalabo – wydaje się najtrudniejszego z pozostających w grze rywali. To się potwierdza, ale choć gramy tę ½ finału tuż po ciężkim meczu ligowym to wygrywamy 5-3 (3 gole Lesia). Czekamy na drugiego finalistę, którym zostaje Camel Pizza. A więc zespół, który pokazał nam gdzie raki zimują w finale 2008.
Finał przebiega jednak tak:
Pomorzanie - Camel Pizza 7 : 1 (2:1)
bramki: Tomaszewski(3). Szymański(3). Kiełpinski(1)
skład: Kusiewicz - Borowczak, Gawinecki, Ma.Łazarski - Leśniewski, Tomaszewski oraz Alski, Szymański, Kiełpinski i M.Guzowski
Trzeba przyznać, że mieliśmy szczęście iż nie natknęliśmy się na Istanbul, Gkj-tech czy też pogromców tych pierwszych – Brygadę RR. Ale w dużej mierze na tym polega urok rozgrywek pucharowych.
A sam finał okazał się słodką zemstą za finałowe lanie sprzed lat trzech. Przysłowie, które Bory zamieszcza na stronie ALSP sprawdziło się idealnie. Tym razem Orły Borego poczuły to samo co młodzi Pomorzanie w dawnym finale. Całkowitą bezradność mimo ogromnego wysiłku. Taki urok sportu. To była fajna zemsta – w wybitnie sportowym znaczeniu tego słowa.
W każdym razie PUCHAR LIGI 2011 należy do POMORZAN !!!!!
Ocena Sezonu : CELUJĄCY !!!!
5) LETNI PUCHA ALSP WYŻYNY
III miejsce w dwudniowym turnieju - eliminacje na Kościuszki i na Błoniu - finały na Wyżynach. To bardzo udany występ pod szyldem Deichmanna. Nie dajemy rady tylko dwóm ekipom - Istanbulowi wspieranemu przez Ejana i Muzyka oraz drużynie Nie Byle Kto będącej kompilacją Złotego Stoku , TKkF-u, a nawet Elmedu. W pokonanym polu zaś zostawiliśmy Młodych Wyjadaczy, czyli młodzież ZAWISZY, piekielnie mocne OKT POLSKA, czy też Camel Pizze i Slidarność. W tym turnieju korzystaliśmy gościnnie z zawodników Vitalabo (Cygański, Wawrzyniak, Musialski), Atman-Seating (Marek) i Firfeku (Wolter, oraz Zakulski) i to właśnie "Zico" okazał się naszym najlepszym strzelcem w tej imprezie.
Ocena turnieju: Bardzo Dobry
6) Puchar Lata BLPN
10 miejsce w tym najstarszym letnim turnieju to totalna klapa. Ale nie mogło być inaczej. Kilka osób wycofało się w ostatniej chwili i na każdy mecz braliśmy ludzi z łapanki. Na pierwszy mecz z Firfeku na drugi i trzeci z Remondisu, a na koniec dawno nie grających byłych Pomorzan. W czterech meczach zaledwie raz remisujemy i zajmujemy 10 miejsce na 12 ekip. Choć swoje zrobiła też bezsensowna sytuacja na początku meczu z Jezpolem, ale nie wracajmy już do tego tematu.
W tym turnieju wsparli nas bardziej lub słabiej Lis z Solidarności, Misiewicz i Wolter z Fifreku oraz Oleś i Jasiński z Remondisu. A także dawno nie widziani na placu gry Pomorzanie - "inwalida" Lanski, M.Morawski, Mc.Łazarski i Butkiewicz.
Ocena turnieju: DWA PLUS
7) PUCHAR SKRZETUSKA
I miejsce w imprezie i Puchar Skrzetuska do kolekcji Pomorków. To był fajny turniej w którym pokonaliśmy 5 ekip. Znanych z Siernieczka - Simi Solec Kuj i MATI/Kotły Faleńczyk, AKP Skrzetusko oraz Borussie (młodzież z Bielaw i środmieścia - część z Zawiszy) oraz "Korekcyjnych" czyli młodszych graczy Skrzetuska (Skrzetusko Team + przyjaciele). W tych zawodach gościliśmy w naszych barwach: Muzykiewicza, Kaszubowskiego, Żurawskiego i Muialskiego. To własnie Marcin Musialski został MVP zawodów, Filip Kusiewicz najlepszym bramkarzem, a Marcin Leśniewski strzelił najwięcej goli. To był dobitny triumf Pomorzan.
Ocena turnieju: celujący
Jeśli ktoś dotrwał do końca podsumowania to szczere gratulacje - Guzers
Niebawem statystyki indywidualne...
POMORZANIE 27/12/2011 11:18:52 [Powrót] Komentuj